czwartek, 8 maja 2014

Czy ktoś jest w stanie mi powiedzieć, albo wytłumaczyć jak doszło do tego, że dzisiaj to ja "dotrzymywałem" temu chłopakowi towarzystwa, a nie on mi, jak to ma w zwyczaju?
Ten świat wielkości głowy KiBum'a(albo jego łeb jak ten świat, co kto woli.) stacza się. Schodzi na psy. Kończy się. Apokalipsa. Armagedon. Ragnarok. Wymieńcie sobie jeszcze inne takie określenia, które znaczą hmm...Koniec? Coś nienormalnego, niezgodnego z wytyczoną na początku naturą, albo po prostu nie zgadzające się przez co wpływa to na równowagę naszego, jeb****o świa.... Kurna, że co ja piszę...? Jeżeli mam zamiar jakieś doprawdy złote mądrości to może kiedy indziej. 

Piwo mój przyjacielu... Tyś jest jak zdrowie... Dobra może i nie takie zdrowie. Kekeke... >_> O! Zrobiłem emotkę. Chyba jeszcze na tym gburowatym blogu żadnej nie było albo po prostu nie pamiętam. Tak w ogóle to wystrój jest do dupy. Nie podoba mi się, ale nie mam ochoty nic zmieniać i szukać. Chociaż czasu wolnego pod dostatkiem. Lepiej go przepić! 

A wracając do tego co zacząłem na początku... JAK DO TEGO KURNA DOSZŁO?! W dodatku nawet miły byłem... Nie! To tylko jakaś tępa gra aktorska. Po prostu sobie ćwiczyłem, bo się przydaje. Chu***e wytłumaczenie, ale jakieś, prawda? 

PUKNIJCIE SIĘ WSZYSCY W TE PUSTE ŁBY(niektórzy prawie łyse, jak na obrazku zamieszczonym obok) JA ODPOCZYWAM. WON ODE MNIE.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz